Солярис. Серия 2 (фантастика, реж. Андрей Тарковский, 1972 г.)

Солярис. Серия 2 (фантастика, реж. Андрей Тарковский, 1972 г.)

SUBTITLE'S INFO:

Language: Polish

Type: Human

Number of phrases: 577

Number of words: 2941

Number of symbols: 16069

DOWNLOAD SUBTITLES:

DOWNLOAD AUDIO AND VIDEO:

SUBTITLES:

Subtitles prepared by human
00:00
SOLARIS Część druga Wchodź. - A ty? - Ja za tobą. Muszę zamknąć właz. Wszystko w porządku? Wygodnie? Tak, chodź szybko, Kris. Mógłby pan zapukać. Wydawało mi się, że ktoś tutaj rozmawia. To tym bardziej. Miał pan gości? Ale pan się na nich uwziął. To nic. Do wesela się zagoi. Przynajmniej zacząłeś pomalutku? Różne narkotyki, trucizny, środki nasenne? Jeśli masz zamiar błaznować, to lepiej wyjdź. Czasem nieświadomie robisz z siebie pajaca. Chcesz mi wmówić, że nie próbowałeś użyć sznurka lub młotka? Nie rzucał pan czasem kałamarzem jak Luter? Znaczy się tak, raz, dwa, wsadził pan, nacisnął przycisk i to wszystko.
04:36
Następnym razem nie panikuj i naciskaj przycisk w korytarzu. Bo tak to można się spalić. - Co to było? - Nie wiem. Poza tym udało się nam coś tam określić. A kto to był? Umarła 10 lat temu. To, co widziałeś, to materializacja twojego wyobrażenia o niej. - Jak miała na imię? - Hari. Wszystko zaczęło się od przeprowadzenia eksperymentu z rentgenem. Zastosowaliśmy na powierzchnię oceanu silną wiązkę promieni rentgenowskich. - Ale to jest... - Masz szczęście. Ta kobieta to twoja przeszłość. A gdyby pojawiło się coś, czego nigdy nie znałeś, ale tylko o tym myślałeś, wyobrażałeś sobie? Nie rozumiem... Widocznie ocean odpowiedział na nasze silne promieniowanie. Przedostał się do naszych mózgów i pozostawił w nich skrawki pamięci. - Nie wróci? - Wróci...
05:59
I nie wróci. - Hari 2. - Może jej być nieskończenie wiele. - Czemu mnie nie uprzedziłeś? - Nie uwierzyłbyś. Przestraszyłem się i chyba postąpiłem nie całkiem... Nie wiń się, wystarczy nam jeden Gibarian. Ale widzisz, chodzi o likwidację stacji... Po to tu przybyłem. Jeśli zrobię raport, podpiszesz go? A jeśli to kontakt, na który tak długo czekaliśmy? Noc jest najlepszą tu porą. Noc przypomina Ziemię. Do wentylatora trzeba przykleić paski papieru. Nocą... przypomina to szum liści. To wynalazek Gibariana, wszystko, co proste, jest genialne. Od razu mi się spodobał. Sartorius naśmiewał się z nas, ale też taki miał. Chowa go w szafie. Musisz odpocząć. Jeśli możesz, przyjdź później do biblioteki.
07:14
Przygotowałem ci spis książek. Snaut, czy to pan? Kris. Gdzie jesteś? Chodź tu. - Ale ciemno. - Chodź tutaj. Nie bój się. Hari! Nie w tę stronę. Zaczekaj, zaraz wrócę. Kiedy zobaczyłam, że ciebie nie ma, przestraszyłam się. <i>Dzień dobry, Kris.</i> Tak? <i>Źle cię słychać,</i> <i>mów głośniej.</i> <i>Co teraz robisz?</i> Nic nie robię. <i>Sartorius prosił, żebyśmy przyszli do laboratorium.</i> <i>- Co ty na to?</i> - Dobrze. Dobrze, przyjdę. Kris, co się ze mną dzieje?! A może mam padaczkę? To moja żona. Dzień dobry. Dzień dobry. - Czekaliśmy na pana. - Byłem zajęty. - Jakie śliczne, to pana? - Nie, Snauta.
15:54
Tak więc, na ile udało mi się ustalić, są zbudowani... - Nazwijmy ich po prostu gośćmi. - Dobrze. My zbudowani jesteśmy z atomów, oni zaś z neutrinów. Ale przecież systemy neutrinowe są niestabilne. Według mnie stabilizuje je pole siłowe Solarisa. Ma pan znakomity egzemplarz. To jest moja żona. Wspaniała. Piękna. W takim razie proszę wykonać analizę krwi swojej żony. Po co? To trochę panu wyjaśni. Ciekawe, jak myślisz? - Snaut? - Niech was diabli. Spaliłem krew kwasem, ale ona się odbudowuje. Regeneracja? Proszę bardzo, nieśmiertelność. Problem Fausta. Przepraszam. Wata jest niepotrzebna. Ma pan kwalifikacje do przeprowadzania sekcji zwłok? Przecież mówiłem, że to moja żona, nie rozumie pan?
17:48
Te eksperymenty są bardziej humanitarne niż te na Ziemi na królikach. - Nie zgadza się pan? - Wszystko jedno. To tak, jakbym sam odciął sobie nogę. Gdy skaleczyłaś się o drzwi, bolało cię? Oczywiście, bolało. Tak więc jeśli kiedykolwiek przyłapię cię na tym... - Ma pan szczęście. - To znaczy? To jest nieświadome, ale pan wszedł z nim w emocjonalny kontakt. - Może jest to przyjemne... - Zazdrości mi pan? Być może. Nie, pan nie jest zazdrosny. Przecież pan jest niewinny. - Oczywiście. - Ja jestem winny. Dlaczego? Kiedy zamieni się pan w kalekę bez rąk i nóg, proszę nas zawołać. Będziemy nosić za panem pokładowy nocnik. - Wobec kogo jest pan winien? - Wobec pana też. Mój ojciec to filmował. I ja trochę też. Posłuchaj... Zupełnie siebie nie znam. Nie pamiętam. Zamykam oczy i nie mogę przypomnieć sobie swojej twarzy, a ty? Co?
22:47
- Znasz siebie? - Jak każdy człowiek. Ta kobieta w białym futrze, ona mnie nienawidziła. Nie wymyślaj. Umarła zanim się poznaliśmy. Nie rozumiem, czemu mieszasz mi w głowie. Przecież dobrze pamiętam. Piliśmy herbatę i kazała mi wyjść. Oczywiście wstałam i wyszłam, dobrze pamiętam. Ale co było potem... Potem wyjechałem. Od tamtej pory już się nie widzieliśmy. Dokąd pojechałeś? Do innego miasta. - Po co? - Przenieśli mnie. Dlaczego wyjechałeś beze mnie? Przecież sama nie chciałaś. Tak, pamiętam to. Przepraszam, przechodziłem obok i wydawało mi się, że nie śpisz. Co się stało? Regeneracja się opóźnia. Dwie, trzy godziny możemy mieć trochę spokoju. Przyszedłeś w nocy, żeby mi o tym powiedzieć? Powiem ci, po co przyszedłem.
25:09
Z Sartoriusem tak myśleliśmy, że skoro ocean podbiera nam gości podczas snu, to może jest sens przekazać mu nasze dzienne myśli. - W jaki sposób? - Wiązką promieni. Może nas zrozumie i wybawi od tych zjawisk. Znowu te głupie rentgenowskie teorie o wielkości nauki. Będziemy modelować tę wiązkę falami mózgowymi jednego z nas. Czyli kogo? Oczywiście moimi. Encefalogram - zapis wszystkich moich myśli. A może chcę, żeby umarła? Zniknęła. Mam wierzyć temu śluzowi? I tak już zawładnął moją duszą. Kris, już pora, czas ucieka. Sartorius ma jeszcze jeden projekt. Anihilator. Niszczy tylko neutrinowe systemy. Co to? Szantaż? To ja go przekonałem, że powinniśmy użyć encefalogramu. I jeszcze zapomnij o tej historii.
26:18
Jutro mam urodziny, potraktuj to jak zaproszenie. - Kłamiesz, po prostu chcesz nas pogodzić. - Tak, chcę pogodzić. Nie krzycz, niektórzy tu śpią. Śpią? Nauczyła się już spać? To wszystko źle się skończy. - A co mi proponujesz? - Nic. Przyjdź jutro do biblioteki. Nakryjemy tam do stołu. Przynajmniej tam nie ma okien. Póki co, chodźmy. Sartorius na nas czeka. Ona śpi. Nie pójdzie za mną? Nie zamykaj drzwi. Jakie drzwi? To tylko złudzenie. Poczekaj, zaraz wrócę. A ty dokąd? Wybacz mi. Wybacz. Czemu nie śpisz? - Nie kochasz mnie. - Przestań, Hari. - Musimy porozmawiać. - O czym? Kris, przecież rozumiesz, że nie wiem, skąd się wzięłam.
30:10
- To może ty wiesz? - Co ty wymyśliłaś? Zaczekaj, nie przerywaj mi. Jeśli wiesz, tylko nie możesz teraz powiedzieć, to może powiesz mi kiedy indziej. Co ty mówisz? Nic nie rozumiem. Przysięgam. Nie chcesz powiedzieć. Boisz się. W takim razie ja powiem. Nie jestem Hari. Tamta Hari umarła. Otruła się. A ja jestem zupełnie kimś innym. Kto ci to powiedział? - Rozmawiałam z Sartoriusem. - W nocy? Lepiej by było, gdybyś sam mi powiedział. Boże, co to za różnica? Jak żyłeś przez cały ten czas? - Kochałeś kogoś? - Nie wiem. - Pamiętałeś o mnie? - Pamiętałem. Ale nie zawsze. Tylko wtedy, kiedy było mi źle. Wiesz, wydaje mi się, że ktoś nas okłamał.
31:44
Im dłużej to będzie trwało, tym gorzej się to dla ciebie skończy. Właśnie dla ciebie, Kris. Jak mam ci pomóc? Powiedz mi. Z tą drugą, co się z nią stało? Pokłóciliśmy się. W ostatnim czasie często się kłóciliśmy. Zabrałem rzeczy i odszedłem. Dała mi to do zrozumienia i nie powiedziała wprost. Ale jeśli żyje się z kimś kilka lat, to słowa nie są potrzebne. Wierzyłem, że to tylko słowa, ale następnego dnia przypomniałem sobie, że zostawiłem w lodówce preparaty. Przyniosłem je z laboratorium i wyjaśniłem jej, jak działają. Przestraszyłem się. Chciałem do niej pójść. Ale pomyślałem, że to będzie wyglądało, jakbym potraktował jej słowa poważnie. Trzeciego dnia nie wytrzymałem i poszedłem. Kiedy przyszedłem, ona już nie żyła. Na ręku miała ślad od ukłucia. Ten? Czemu to zrobiła?
33:21
Na pewno czuła, że naprawdę jej nie kocham. Ale teraz kocham. - Kris... - Co? Kocham cię. Śpij. Nie potrafię spać. Nie, to naprawdę nie jest sen. To tak jakoś się kręci. Jakby nie tylko we mnie, ale o wiele dalej. Na pewno to mimo wszystko są sny. Myślę, że jubilat już się nie pojawi. - Dlaczego? - Może ma „gości”. Wszyscy już są. Spóźniłeś się półtorej godziny. Co tam czytasz? To wszystko są bzdury. Bzdury. A gdzie jest...? Jest! Oni przychodzą nocą. A kiedyś trzeba spać. To jest problem. Człowiek stracił sen.
37:03
Poza tym lepiej ty przeczytaj, bo jestem trochę podekscytowany. „Senior, wiem tylko jedno, kiedy...” „Kiedy śpię, nie czuję strachu, nadziei, pracy, ani błogosławieństwa. Dzięki temu, który zabrał sen. Tę jedyną dla wszystkich monetę. Tę jedyną wagę, która zrównuje biedaka i króla, głupca i mędrca. Tylko jedną mocny sen ma wadę: Mówią, że jest bardzo podobny do śmierci.” „Nigdy wcześniej, Sancho, nie wygłosiłeś tak pięknej mowy.” To jest piękne, ale może pozwolicie mi teraz się wypowiedzieć? Proponuję wypić za Snauta. Za jego odwagę. Za jego poświęcanie się obowiązkowi. Za naukę i za Snauta. Naukę? Brednie. W tej sytuacji, miernota i geniusz są jednakowo bezużyteczne. My w ogóle nie chcemy zdobyć żadnego kosmosu.
38:27
Chcemy rozszerzyć Ziemię do jego granic. Nie wiemy, co robić z innymi światami. Nie potrzebujemy innych światów. Nam jest potrzebne zwierciadło. Walczymy o kontakt, ale nigdy go nie nawiążemy. Znajdujemy się w głupim położeniu człowieka, goniącego do celu, którego się boi. Który nie jest mu potrzebny. Człowiekowi potrzebny jest człowiek. Wypijmy za Gibariana. Za jego pamięć, chociaż się przestraszył. Nie, Gibarian nie przestraszył się. Bywają gorsze rzeczy. Umarł, bo nie widział wyjścia. Myślał, że to dzieje się tylko jemu. Boże, o czym pan mówi? Wszystkie te wzruszające zwierzenia to nic więcej, jak tylko zwykła dostojewszczyzna. Kim pan jest, by osądzać? Znam swoje miejsce. Pracuję. Natura stworzyła człowieka, aby mógł ją poznawać.
40:01
W drodze do prawdy człowiek jest skazany na wiedzę. Nic więcej się nie liczy. Pozwoli pan, drogi kolego, że zadam pytanie? Po co pan przyleciał na Solaris? - Jak to po co? - Ma pan dużo pracy? Proszę wybaczyć, ale poza romansem z była żoną nic tu pana nie interesuje. Cały dzień kotłuje się pan w łóżku ze swoim wyobrażeniem. W taki sposób wypełnia pan swoje obowiązki? Stracił pan poczucie rzeczywistości. Proszę wybaczyć, ale jest pan po prostu leniwy. Wystarczy. Niewiele mamy dobrego. Wypijmy za Gibariana. Nie za Gibariana, a za człowieka. Mówi pan, że Gibarian nie był człowiekiem? Przestań, Kris! Nie kłóćmy się. W końcu mam dzisiaj urodziny. Dzisiaj jest mój dzień. Oczywiście. Wydaje mi się, że Kris Kelvin jest bardziej logiczny niż wy obaj. W tych nieludzkich warunkach nadal pozostał człowiekiem, a wy tylko stwarzacie pozory, że to wszystko was nie dotyczy.
41:08
I traktujecie swoich „gości”, zdaje się, że tak nas nazywacie, jako kogoś wrogiego, kto tylko przeszkadza. A to przecież wy sami, to wasze sumienie. A Kris mnie kocha. Być może nie mnie kocha, po prostu broni się sam przed sobą. Chciałby mnie żywej. Ale nie o to chodzi. Nieważne, czemu człowiek kocha. U każdego jest inaczej. To nie Kris, on nie jest niczemu winien. To wy. - Nienawidzę was wszystkich. - Prosiłbym... Proszę mi nie przerywać, mimo wszystko jestem kobietą. Pani nie jest kobietą, ani człowiekiem. Niech pani to zrozumie. Jeśli w ogóle jest pani w stanie cokolwiek zrozumieć. Nie ma Hari. Ona umarła. A pani jest tylko jej powtórzeniem. Mechanicznym powtórzeniem. Kopią. Matrycą. Tak. Być może. Ale ja...
42:46
Ja staję się człowiekiem. Odczuwam nie mniej niż wy. Proszę mi wierzyć. Dałabym już sobie radę bez niego. Ja... go kocham. Jestem człowiekiem. Pan... Pan jest bardzo okrutny. Proszę wstać, proszę szybko wstać! Mój drogi... Nie ma nic prostszego. Niepotrzebnie się kłócimy. Tracimy godność i ludzkie oblicze. Nie. Jesteście ludźmi. Każdy na swój sposób. Dlatego się kłócicie. Nie przeszkadzam wam? Jesteś dobrym człowiekiem, tylko źle wyglądasz. Faktycznie jestem zniszczony. Pomóż mi trochę. Czy człowiek, który jest gotowy oddać swoje życie
45:32
dla tego nieszczęsnego kontaktu, nie ma prawa czasem się napić? Ma do tego w pełni moralne prawo. Czy wierzysz w naszą misję, Kelvin? Nie pójdę do siebie. Ważne, żeby nie zasnąć. Pójdę do Fausta. W laboratorium nasz Faust Sartorius szuka środków przeciw nieśmiertelności. A my? Posłuchaj, otwórz dolny właz i będziemy krzyczeć tam na dół. Może usłyszy? Tylko jak on się nazywa? A może wychłostamy go rózgami? Może lepiej się pomodlimy? Co się stało? Chyba zatrzasnąłem drzwi do biblioteki. Została tam sama. Idź, już mi lepiej. Stacja robi manewr. O 17:00 przez 30 sekund będzie w stanie nieważkości.
46:57
Nie zapomnij. Wybacz, kochany, zamyśliłam się. Coś się stało? Nie. Nic. Wszystko w porządku. Wypiła ciekły tlen. Zrobiła to z rozpaczy. Później będzie jeszcze gorzej. Im dłużej jest z tobą, tym bardziej staje się człowiekiem. - Weź przykład z Sartoriusa. - Dzięki za radę. Co zamierzasz zrobić? Czekać, póki nie wróci. A potem? Opuścisz stację? Kris, wiesz, że ona może żyć tylko na stacji. Co mam robić? - Kocham ją. - Którą? Tę? Czy tamtą w rakiecie? Można ją ściągnąć z orbity. Pojawi się i za każdym razem będzie się pojawiać. Nie przekształcaj problemu naukowego w zwykłą historię miłosną. Czułem, że to się źle skończy. Powinieneś jej pomóc. Przerażające, prawda? Nie mogę przywyknąć do tych wszystkich zmartwychwstań.
57:32
Czy to ja? Co? Co? Co? Dlaczego? Dlaczego? Nie, to nie ja! To ja, nie Hari! A ty? Kris, a ty? Może ty też! - Przestań, Hari. - Nie jestem Hari! Dobrze! Może twoje pojawienie się powinno być męką? Na warunkach oceanu. Jakie to ma znaczenie, jeśli jesteś mi droższa od wszystkich możliwych zjawisk naukowych? Jestem do niej podobna? Nie, byłaś podobna. Teraz ty jesteś prawdziwą Hari, a nie ona. Powiedz, nie podobam ci się? Bo jestem taka... - Nie podobam ci się! - Hari, nie, to nieprawda. - Kłamiesz! - Przestań! - Powinno tak być! - Przestań. Nie dotykaj mnie. Kocham cię!
59:57
Hari, co się dzieje? Nic. Nic. Nie wrócę na Ziemię. Będziemy mieszkać razem tu na stacji. Wiesz, boję się. Wydaje się, że wzrasta aktywność oceanu. Twój encefalogram w tym pomógł. Wiesz, kiedy okazujemy litość, opróżniamy nasze dusze. Może to prawda. Cierpienie nadaje całemu życiu mroczności i nieufności. Nie wierzę w to. Nie, nie wierzę. To, co nieodzowne dla naszego życia, zarazem mu szkodzi. Nie, nie szkodzi. Oczywiście, że nie szkodzi. Pamiętasz Tołstoja? Jego cierpienie z powodu niemożności kochania całej ludzkości? Ile czasu minęło od tamtej pory?
01:03:38
Nie mogę sobie wyobrazić. Pomóż mi. Kocham cię. Miłość to odczucie, które można przeżywać, ale nie da się go wyjaśnić. Wyjaśnić można pojęcie. A kochasz to, co można stracić. Siebie, kobietę. Ojczyznę. Do dzisiejszego dnia ludzkość, Ziemia były po prostu niedostępne dla miłości. Rozumiesz, o czym mówię, Snaut? Na świecie jest nas tak mało, kilka miliardów. Garstka. A może ogólnie jesteśmy tu tylko po to, żeby po raz pierwszy wyczuć ludzi jako powód do miłości. Wydaje mi się, że ma gorączkę. Jak umarł Gibarian? Do tej pory mi nie powiedziałeś. Później ci opowiem. Gibarian nie umarł ze strachu. On umarł ze wstydu. Wstyd - to jest uczucie, które zbawi ludzkość. Mamo, ja... Spóźniłem się 2 godziny. Wiem.
01:07:20
Jak podróż? W porządku. Jestem trochę zmęczony, a tak wszystko dobrze. Boże. Znowu się spóźnia. - Pójdę i nastawię go. - Jeszcze zdążysz. Wiesz, jest mi bardzo niezręcznie, ale z jakiegoś powodu zupełnie nie pamiętam twojej twarzy. Źle wyglądasz. - Jesteś szczęśliwy? - Teraz... to pojęcie jest nie na miejscu. To jest bardzo obraźliwe. Jestem teraz bardzo samotny. Dlaczego nas obrażasz? Czego oczekiwałeś? Dlaczego nie dzwoniłeś? Żyjesz jakimś dziwnym życiem. Zaniedbany, cały jesteś brudny. Co się z tobą stało? Co to jest? Poczekaj, zaraz wrócę. No jak tam, wszystko w porządku? Gdzie jest Hari? Co to jest?
01:11:59
Nie ma już Hari. „Kris, to straszne, że musiałam cię okłamać, ale nie mogłam inaczej. To lepsze dla nas. Sama ich o to poprosiłam. Nikogo nie obwiniaj. Hari.” Zrobiła to dla ciebie. Snaut, posłuchaj... Nie denerwuj się, Kris. A jak... Jak to wszystko... Anihilacja. Eksplozja światła i wiatr. Tak... Nie układało się nam w ostatnim czasie. Posłuchaj, Snaut. Dlaczego on nas tak męczy? Wiesz, według mnie zagubiliśmy poczucie kosmosu. W starożytności on był niedostępny. Nigdy by nie spytali za co, po co. Przypomnij sobie mit o Syzyfie. Od kiedy wysłaliśmy mu twój encefalogram,
01:14:11
żaden z „gości” więcej nie wraca. I z oceanem zaczęło się dziać coś dziwnego. Na powierzchni zaczęły tworzyć się wyspy. Najpierw jedna, następnego dnia jeszcze kilka. Nie chcesz chyba powiedzieć, że nas zrozumiał. Nie tak od razu. Przynajmniej pojawiła się taka nadzieja, co, Kris? - Ile masz lat? - 52, a co? Długo tu jesteś? - Czyżbyś nie widział mojej ankiety? - Widziałem. Posłuchaj, po tym, jak przeżyłeś tu tyle lat, normalnie oceniasz swoje połączenie z życiem tam na dole? Jesteś amatorem trudnych pytań. Boję się, że zaraz zapytasz mnie o sens życia. Poczekaj, nie bądź ironiczny. To banalne pytanie. Kiedy człowiek jest szczęśliwy, sens życia i temat wieczności rzadko kiedy go interesują. Trzeba je sobie zadawać pod koniec życia.
01:15:35
A nie wiem, kiedy nastąpi ten koniec. Dlatego martwimy się. Ale ty się nie martw. Najszczęśliwsi są ci, którzy nigdy się tym nie interesowali. Każdy zawsze chce znać odpowiedź na te pytania. Dla zachowania tych wszystkich ludzkich prawd potrzebna jest tajemnica. Tajemnica szczęścia, śmierci, miłości. Może masz rację, ale spróbuj o tym wszystkim nie myśleć. Myśleć o tym, to tak, jakby znać dzień swojej śmierci. Nieświadomość tej daty czyni z nas nieśmiertelnych. <i>No dobrze,</i> <i>w każdym razie</i> <i>moja misja dobiegła końca.</i> <i>Co dalej?</i> <i>Wrócić na Ziemię?</i> <i>Pomału wszystko wróci do normy.</i> <i>Pojawią się nowe zainteresowania,</i> <i>znajomości.</i> <i>Ale nie dam rady</i> <i>całkowicie im się poświęcić.</i> <i>Nigdy.</i> <i>Czy mam prawo zrezygnować</i> <i>z i tak mało prawdopodobnego</i> <i>kontaktu z tym oceanem,</i>
01:16:51
<i>z którym moja rasa tyle lat</i> <i>stara się nawiązać nić porozumienia?</i> <i>Zostać tu?</i> <i>Pomiędzy rzeczami i przedmiotami,</i> <i>które razem dotykaliśmy,</i> <i>które jeszcze</i> <i>pamiętają nasze oddechy.</i> <i>W imię czego?</i> <i>W imię nadziei na jej powrót?</i> <i>Nie ma we mnie tej nadziei.</i> <i>Jedyne co mi pozostało,</i> <i>to czekać.</i> <i>Na co czekać? Nie wiem.</i> <i>Na nowy cud?</i> - Nie jesteś zmęczony? - Nie. Czuję się wspaniale. Wiesz, Kris, według mnie pora, żebyś wrócił na Ziemię. Tak sądzisz?

DOWNLOAD SUBTITLES: