Te miejsca są w CZECHACH, tylko kilka km od POLSKI 👂 Zamki, pałace, uszy do jedzenia...

Te miejsca są w CZECHACH, tylko kilka km od POLSKI 👂 Zamki, pałace, uszy do jedzenia...

SUBTITLE'S INFO:

Language: Polish

Type: Human

Number of phrases: 276

Number of words: 1905

Number of symbols: 10995

DOWNLOAD SUBTITLES:

DOWNLOAD AUDIO AND VIDEO:

SUBTITLES:

Subtitles prepared by human
00:00
Ania: Cześć! Marcin: Cześć! Ania: Dzisiaj będzie krótko, bo nasza droga z Bytomia też była krótka, a jechaliśmy na pogranicze Górnego Śląska i Moraw. Marcin: To jest miejsce, które być może wielu z was mija jadąc gdzieś na południe Europy autostradą, więc w dzisiejszym odcinku pokażemy wam 5 miejsc w tym regionie, które warto zobaczyć jeśli myślicie o takim przystanku po drodze idealnym po środku. Zapraszamy! No więc zabierzemy was znów tuż za miedzę, by pokazać miejsca konkretnie w północnej części Moraw oraz na czeskim Śląsku. Opowiemy w tym odcinku między innymi: dlaczego jedne z najsłynniejszych morawskich wypieków nazywają się "uszy", a ta wieża "Trąba", kto odpowiada za te piękne, kolorowe budynki i gdzie stoją, jaka sławna osoba wywołała skandal w tym bajkowym pałacu i co dodaje się do tutejszych kwaśnic. Zostańcie z nami, bo warto! Marcin: Słyszeliście? Zaczynamy w miejscowości Hukvaldy w czasie trwania czeskiego święta św. Wacława i rykowiska danieli.
01:25
To zaczyna się trochę później niż jeleni, choć gwiazdą parku, tam na dole przynajmniej, jest pomnik lisa - bohatera opery Leosza Janaczka. Przepiękna, klasyczna wręcz październikowa jesień w parku wokół góry, na której górują ruiny zamku. Warownia największa na Morawach skutecznie strzegła szlaków Bramy Morawskiej, skutecznie odpierała wszystkie oblężenia, a także szwedzkie ataki podczas wojny trzydziestoletniej. Ruinami stała się po pożarze. Z zamkowej wieży rozpościera się malowniczy widok na większość pasma Beskidu Morawsko-Śląskiego. Zagłębmy się więc w niego. Tymczasem... ma się to szczęście do widoków z okna, co? Hejka! Miasteczko, które mimo, że miniaturowe należy do najpiękniejszych i najpopularniejszych w Czeskiej Republice. Szkoda, że tym razem pogoda okazała się mniej popularna.
02:37
No to odczytam list od was. "Droga Mgło, romantyczna, acz nie zawsze potrzebna, ponieważ Motylom pogoda sprzyja w czasie podróży, jako widzowie apelujemy: ustąp! Wszystkim wyjdzie to na dobre." Dobra, dzięki za list. Czekamy! Sztramberg pięknie prezentuje się w pełnym słońcu, ale nawet jesienna, poranna mgła jak widać nadała mu pewnego ciekawego klimatu. Oprócz interesującego rynku, ciekawego położenia pośród łagodnych wzgórz sporo osób zachwyca się w nim drewnianym budownictwem prezentującym wpływy architektury wołoskiej. Ale jak to "wołoskiej" część z was pomyśli. Wołoszczyzna to przecież inna nazwa Rumunii. Dla niektórych kojarzy się może z kuchnią naszą. I bardzo dobrze, bo pasterze wołoscy wypierani przed nadciągające Imperium Osmańskie
03:38
wzdłuż łukiem Karpat wędrowali sobie na tereny dzisiejszych takich państw jak Słowacja, Ukraina, Polska i Czeska Republika i jej wschodnia część. I właśnie tutaj osiedli budując charakterystyczne dla siebie budowle drewniane chaty zrębowe, które tutaj widzicie, ale na kamiennych podmurówkach, co jest ciekawym łącznikiem z cerkwiami naszego Beskidu Niskiego, gdzie też Wołosi, którzy - jak niektórzy uważają - wpłynęli na powstanie Łemków, czy też Rusinów i Bojków, budowali swoje budowle. I tutaj znajduje się taki mini region, który jest nazywany Wołoszczyzną Morawską. Co więcej, całkiem niedaleko, bo w Międzyrzeczu Wołoskim znajduje się jedyny tej skali skansen architektury wołoskiej, który akurat odwiedziliśmy kilka lat temu, ale też jesienią. Na rynku pachnie słodkościami. Piekarnie i cukiernia pracują pełną parą.
04:38
Sztramberskie "uszy" to takie ciastka, zaraz wam pokażę, pachną piernikiem i rzeczywiście to są ciastka piernikowe, które są zawinięte w taki charakterystyczny sposób. A co ciekawe z tymi ciastkami związana jest legenda, która tak naprawdę nie jest legendą miłą, a wręcz przeciwnie, bo związana ona jest z najazdem Tatarów tutaj właśnie na miasto w XIII wieku. Tatarzy ci zostali wypędzeni z miasteczka i tutaj też są dwie teorie. Jedna mówi, że to wielka nawałnica, burza wygoniła Tatarów z miasta. Inni, że tak naprawdę to mieszkańcy tego miasta zalali wioskę Tatarską. Ale ja nie o tym, a o "uszach", Ponieważ przeszukując ten obóz Tatarski mieszkańcy znaleźli worek pełen uszu. Odciętych, zasolonych uszu, żeby się nie zepsuły. Uszu chrześcijan, które miały być wysłane do Hany, jako informacja
05:42
"Tak, my sobie tutaj świetnie radzimy". No i być może stąd właśnie nazwa na te ciasteczka. Druga natomiast teoria, czy też legenda mówi, że te ciastka właśnie przypominać mają trubę. Marcin: No to wejdźmy na Trubę, która trochę zrobiła nas w trąbę nie pokazując się wciąż w pełnej krasie. Truba jest ostatnim fragmentem zamku sztramberskiego, wieżą oczywiście, strażniczą, z której rozpościera się przepiękny widok na miasteczko raptem dwu, trzytysięczne i wianuszek gór, Morawskich Beskidów nawet z Łysą Górą i Radogoszczem. Dzisiaj tak pół na pół, no bo mgła nam przeszkadza, ale nie do końca. W przeciwieństwie do zamku w Hukvaldach, który był przed długi czas niezdobyty ten zamek został m. in. dobity w czasie wojny trzydziestoletniej. I tak systematycznie później już niszczał
06:51
i tylko wieża "Trąba" się zachowała. Widać niestety niewiele. Dochodziła 12, a mgła nad Sztrambergiem nie odpuszczała niczym oblężenie bardzo zmotywowanych wojsk. Gdy Bronek uniósł się ponad 100 metrów zobaczył czubki beskidzkich gór. A, nawet dobrze się składa, zaraz tam pojawimy się. Taka bardziej listopadowa, niż październikowa jesień zaprosiła nas również tutaj na masyw góry Radegast. Tak, to od tego słowiańskiego boga, gdzie na Przełęczy Pustevny znajduje się jednak coś niezwykłego, jedna z najciekawszych budowli w całej Republice Czeskiej. Wprawdzie mgła zasłoniła nam piękne widoki i krajobrazy, ale nie zasłoniła nam tego, po co tu przyjechaliśmy. I znów mamy nawiązanie do Beskidu Niskiego. Marcin mówił o pierwszym nawiązaniu, a ja powiem o architekcie słowackim Duszanie Jurkowiczu, którego jednym z ważniejszych dzieł architektonicznych
08:03
jest ten budynek, który znajduje się za moimi plecami. Jest to budynek schroniska na wzgórzu Pustevny. W 2014 roku budynek doszczętnie spłonął, ale został odbudowany, podobnie jak ten budynek drewniany, który znajduje się obok. I uważa się że jest to, te działania, które miały na celu przywrócenie świetności tych budynków są jednym z ważniejszych działań na terenie Czech. A w ogóle ten kompleks drewnianych budynków, który tutaj się znajduje jest jednym z ważniejszych elementów dziedzictwa kulturowego tego regionu. Nie byliśmy zbyt głodni, ale w takich warunkach nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności sprawdzenia, jak smakuje tutejsza kisełycia. To jest coś bardzo podobnego do naszej kwaśnicy, ale ma w sobie śmietanę. Cała reszta się powinna zgadzać, kminek też tutaj widzę. Idealnie danie dla kogo? Dla wołoskiego pasterza, który przewiany musiał napoić się czymś energetycznym.
09:20
My też. Pogoda nie pozwoliła nam zdobyć nic więcej, ale wystarczyła, by spróbować pokazać najwyższy szczyt tej części Czech. Tam Pustevne budynki, tutaj ścieżka w koronach drzew bardzo taka nietypowa. Jak widzicie szału nie ma z widocznością, ale musicie uwierzyć na słowo i tam chyba się kawałeczek pojawia, że tam znajduje się Łysa Góra. Najwyższy szczyt Czeskiej Republiki jeśli chodzi o Beskidy i wschód tego kraju. Jak widzicie nie mamy w stu procentach szczęścia do ładnej pogody, powiedzmy, że w 95%. Ale szybko uknuty plan "B" zapewnił nam odwiedziny we Frenštátcie pod Radogoszczą, gdzie znajduje się dość ważna dla Czechów skocznia narciarska. Miejsce narodzin legendy, mistrza Jirziego Raszki. Dziś cała grupa młodych adeptów lotów chce być jak słynny skoczek, którego ten kraj już potem nigdy nie miał. No i tak ćwiczą tutaj być może przyszli Jirzi Raszczy, albo Jakuby Jandy.
10:28
Jak już będziecie w okolicy, a oprócz skoków narciarskich i prędkości na progu interesują was też na przykład prędkości skokowe to zapewne zajrzycie do Koprzywnicy, gdzie znajduje się drugie co do ważności muzeum motoryzacji czeskiej. A wszystko to dlatego, że tu znajdowała się fabryka firmy "Tatra". Miejsce przypomina o tym, że Czesi, mimo, że akurat Tatry już nie ma w takiej formule, muzeum jest niezwykle interesujące dla fanów motoryzacji, no to Czesi mogą się pochwalić, że motoryzacja przez ponad 100 lat jak wiemy przetrwała i to obecnie w bardzo dobrym tego słowa znaczeniu. Sław z okolicy jest jeszcze więcej, bo z Koprzywnicy pochodził multimedalista Emil Zátopek. W Pradze właśnie stanie jego pomnik. A w sąsiednim Příborze: pewnie wielu z was może być zaskoczonych, ale właśnie tutaj znajduje się dom rodzinny, tutaj się urodził słynny psycholog, psychoanalityk Zygmunt Freud. Marcin: Wystarczy tych sław ludzkich. Jeszcze mała sława kulinarna.
11:37
Haluszki z bryndzą - wersja czesko - morawska. To je neni konec. Zobaczyliście cztery ciekawe miejsca po morawskiej części regionu morawsko - śląskiego to teraz jedna, ale dość duża po części śląskiej - Śląsk Opawski. Wróciła piękna, złota śląska jesień, ale nieco wietrzna. Zacznijmy od... Beethovena, któremu zdarzało się w tym miejscu właśnie pisać, komponować swoje dzieła. Był wielokrotnie gościem u znamienitego rodu Lichnowskich, którzy tutaj właśnie mieli swoją siedzibę. A byli, zdaje się, dość nienasyceni, ponieważ na kompleks ten składają się dwa, a może nawet trzy pałace. Marcin: Czyli na zamku w Hradcu nad Moravicą. Odwiecznej i ważnej siedzibie. Najpierw plemienia Gołęszyców, potem książąt Opawskich w końcu m.in. wspomnianych Lichnowskich.
12:39
Te dwa pałace to pałac Czerwony i Biały. Nietrudno się szybko zorientować, który jest który. To zdecydowanie jedno z najbardziej bajkowych miejsc, które widzieliśmy w Czechach, ale jak dobrze się domyślacie możliwości tutaj jest sporo. A to bude Beethoven. Kásné! Nieco bardziej na południowy wschód, gdzieś tak na godzinie czwartej, piątej znajduje się zamek, pałac w Raduniu. Uważajcie, bo u Czechów często słowo "zamek" i "pałac" jest traktowane zamiennie. To jest pałac. Słynie on z niezwykłych, bogatych, czy też bogato wyposażonych wnętrz. Podobno jednych z najbardziej autentycznych w tej części Republiki Czeskiej. Ale okolica też jest niczego sobie! Do wnętrz akurat weszliśmy nieco przypadkiem. Było po sezonie i po godzinach wyznaczonych, ale obiekt zwiedziała właśnie studentów architektury chyba z Opawy. *przewodniczka opowiada po czesku historię mieszkańców widocznych pomieszczeń*
14:08
Pałac, który trafił do znanej rodziny Blüherów przebudowano w stylu neorenesansowym. Przy parku znajduje się też oranżeria. Puszczony w górę Bronek już zobaczył w oddali dachy i wieże Opawy, gdzie powróciła dla nas kisełycia. Albo my dla niej. I bramborove placki również z kopą kiszonej kapusty. To bardzo smaczne i przyjemne miasto zwane pieszczotliwie "Białą Perłą", w którym chce się po prostu aż spacerować i być. Eleganckie, wielowiekowe, dumne, schludne... i co bardzo tutaj istotne - ważne miasto. Nie ma Śląska bez Opawy, tak jak nie ma kranu bez wody, żołnierza bez karabinu i tak dalej, i tak dalej... A na domiar tego użyjmy konkretów: tutaj właśnie znajdują się bardzo ważne instytucje, miejsca, które mają słowo "śląskie" w nazwie. To może być Teatr Śląski, Uniwersytet Śląski,
15:10
Muzeum Śląskie. Notabene jedno właściwie z dwóch takich z nazwą "śląskie". A to co? Dalej jesteśmy w Czechach? Tak! I dalej na Czeskim Śląsku. No i na sam koniec idealnie w drodze powrotnej do Bytomia, to jest jakąś godzinę, no może troszkę więcej stąd - Zamek Kravaře. Barokowy pałac, który pierwotnie był siedzibą alchemika Michała Sędziwoja. Był to najprawdopodobniej najbardziej znany alchemik polski. No, może za wyjątkiem Pana Twardowskiego. No niestety następnie pałac musiał przejść w ręce rodziny Eichendorff'ów. Został sprzedany ze względu na długi. Rodziny Eichendorff'ów, którą może kojarzycie, ponieważ z tego rodu właśnie pochodzi słynny, niemiecki poeta. Marcin: To bardzo symboliczne miejsce, bo tutejszy klub golfowy również ma w nazwie "śląski".
16:35
Dziękujemy bardzo za kolejny odcinek, który realizowaliśmy jeszcze w pięknych, jesiennych barwach. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że wtedy, kiedy będziecie go oglądać my będziemy na zasłużonym, listopadowym urlopie. Bez social mediów, bez kręcenia. Ale uwaga, mamy jeszcze jedno ważne ogłoszenie. Marcin: Często wspominamy wam o książce "Podróżuj bliżej", ale uwaga - tadam! - jest kolejny dodruk książki "Podróż lepiej" o samodzielnym podróżowaniu i planowaniu podróży. Także jeśli cenicie naszą pracę i lubicie naszą twórczość, wydaje nam się, że taki pakiet dwóch książek np. będzie idealnym prezentem dla was, dla waszych bliskich ale też faktem docenienia naszej pracy, naszej twórczości. A na dodatek jeszcze jest też opcja z kalendarzem, od razu mówię, na 2022 rok.

DOWNLOAD SUBTITLES: