[Eng Sub] แค่เพื่อนครับเพื่อน BAD BUDDY SERIES | EP.1 [1/4]

[Eng Sub] แค่เพื่อนครับเพื่อน BAD BUDDY SERIES | EP.1 [1/4]

SUBTITLE'S INFO:

Language: Polish

Type: Human

Number of phrases: 208

Number of words: 945

Number of symbols: 5199

DOWNLOAD SUBTITLES:

DOWNLOAD AUDIO AND VIDEO:

SUBTITLES:

Subtitles prepared by human
00:00
Seria powstała przy zachowaniu norm sanitarnych zgodnych z rozporządzeniem dotyczącym środków nadzwyczajnych w celu zwalczania chorób. Tłumaczenie polskie: Hoa Przedstawiona historia, bohaterowie oraz miejsca są dziełem fikcji, stworzonym jedynie w celach rozrywkowych. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest wyłącznie przypadkowe i nie ma na celu promowania nieodpowiednich zachowań. Stój! Zatrzymaj się! Przestań uciekać! I tak cię dorwiemy, durniu! Walczcie jak na mężczyzn przystało. Klasyka. My cię nie skrzywdzimy. Ale za kumpla nie ręczę. Gdy się wścieknie, nic go nie zatrzyma. Jesteśmy tu, by cię chronić. Powinieneś nam podziękować. Pieprzenie. Jak tylko stracę czujność, to na mnie napadniecie. Damy ci fory. Masz dwie minuty. Wezwij wsparcie. Zaczekamy.
02:18
Pran. Pran. Sorka. Jest problem. Louis mówi, że są kłopoty. Nie ma dnia, by tak nie mówił. Ale tym razem to Wai zaliczy lanie. Chodź. Serio, Pran? Ten tu, to Pran. Mieszkamy całe życie po sąsiedzku. Tato powiada, że jego rodzinka od zawsze zazdrościła naszej. Zazdrościli nam dobrego biznesu, więc otworzyli swój sklep obok naszego. Zazdrościli nam dobrego personelu, więc zaoferowali im lepsze umowy i ich ukradli. Zaś stali klienci poszli za ulubionymi sprzedawcami. Mało brakowało byśmy splajtowali. Na całe szczęście, tato ma znajomości. Koneksje pomogły mu się podnieść. Więc oni nadal nam zazdrościli. Ten mordujący mnie wzrokiem chłopak to Pat. Mama mówiła, że jego rodzinie nie można ufać. Nie weszliśmy na waszą stronę. Widzisz? Na granicy stoi słup. A właśnie, że tak. Śmietnik za bardzo wystaje. To może namalujemy linię? - Tego chcesz? - Tak.
05:38
Dobra, zaraz wymierzymy. Jasne. Zaraz wracam. Popatrzcie tylko... ...na ten cyrk. Kto normalny by to zniósł? Jego ojciec zawsze doszukuje się winy za swoje problemy w naszej rodzinie. Posunął się nawet do oszustw przetargowych, by wygryźć mojego tatę z biznesu. Dlatego od powijaków jesteśmy zaprzysiężonymi wrogami. A nawet wcześniej. Spraw Boże, bym powiła przystojnego syna. Spraw Boże, by mój był przystojniejszy. Niechaj mój syn sprowadzi do domu piękną dziewczynę. Niech dziewczyna mojego syna będzie piękniejsza, a do tego niech nie będzie wcale zazdrosna. Jeszcze przed narodzinami była nam przeznaczona wieczna rywalizacja. Powiedz: mama. Mama. Ma. Mama. Ma. Mama. Nie zliczę już "o co" i "ile razy" byliśmy zmuszeni ze sobą konkurować. Kto zna odpowiedź? Pran i Pat, siadajcie! Nie wolno się bić! Tłumaczenie polskie: Hoa Idzie profesor! Studenci tych dwóch wydziałów ciągle to robią.
08:13
Obserwuj ich. Nowy dziekan zarządził, że jeśli się nie dogadają, wszyscy wylecą. Tak jest. Prawie ich mieliśmy. Profesorek niepotrzebnie się miesza. - Co robisz? - Coś zmalował tym razem? Ja nic. To oni zaczęli. Było tak... Spotkaliśmy się wczoraj w barze, oglądaliśmy razem mecz. Oni też tam byli. Kibicowaliśmy przeciwnym drużynom. Więc trochę się z nimi drażniliśmy. Jednak nasi przegrali. Ale ich drużyna świetnie grała. Dlatego pokazałem im międzynarodowy gest pokoju. Hej! Co to miało być? Osobiście odcholowałem Waia do akademika. Myślałem, że nie będą chować urazy. I tak już złoili mu skórę. Dobrze wam tak. Nie czaję, Wai. Czemu zadarłeś akurat z nim? Ponoć rządzi na swoim wydziale. Nawet starsi z nim nie zadzierają. Co się podkusiło? Nie boję się go. Może zaczaimy się na nich wieczorem na ich terenie? Powiedział posiniaczony chojrak.
09:26
Nie doceniasz nas. My mamy przecież Prana. Chwilunia. To nie moja sprawa. Nie mieszajcie mnie w to. Mam lepsze rzeczy do roboty. A ty uważaj na siebie. Odsłonisz się, to cię wykończą. Pat. Mrożona herbata dla oziębłego serca? Niech pan wpierw obsłuży dziewczyny. Już mam herbatę dla ciebie. Dziękuję. Dopiszę do rachunku. Jak zawsze. Pat, znasz tego gościa, który pojawił się na końcu? - Wiesz kto to? - Cóż... Po prostu zbił mnie z tropu. Odpłaćmy mu. Też weźmiemy go z zaskoczenia, na jego własnym wydziale. Stoi! Obiecałem pojawić się w domu. Już im zdrowo przywaliliśmy. Dostali nauczkę. Weź, nie gadaj tak. Patrz jak go urządzili. Widziałeś to? Kurde. Pat, tego nie można tak zostawić. Spójrz tylko. Filmik się rozprzestrzenia. Dupki grają nieczysto. /Dopiero otworzyliśmy po lockdownie./
10:56
/Bijcie się na zewnątrz!/ /Wracać do swoich stołów./ Kurde, patrz ile lajków... Chłopaki. Nagramy inne wideo. Wyłamiemy kilka palców. Teraz gadasz do rzeczy. Gdzie? Dokładnie. Do roboty. Pran, podaj talerz. - Pięknie pachnie. - Naprawdę? - Starałam się dla was. - Proszę, mamo. Zaczekaj. Ta muzyka uświetni nasz posiłek. Czyż nie? Smacznego, moi mili. Pozwólcie, że rozpocznę. Zaczekaj, tato! Oto dobre wychowanie. Fujka! Czemu nie wypijesz prosto z miski? Weź, braciak! Weź sobie inny kawałek. Niech je jak jest głodny. Nie mlaskaj. Pat, mama mówiła, że wybrali cię na starostę roku. Zostałem polecony. To niewielkie osiągnięcie. Zdobądź złoty medal z drużyną rugby, to będziemy się mogli szczycić, Tygrysie. Starosta roku? Nie bierzesz na siebie za wiele obowiązków jako student Architektury?
12:37
Trochę się tego obawiam. Jednak koledzy mnie wybrali, więc muszę sprostać oczekiwaniom. Zapłaciłeś już za akademik, kochanie? Tak. Odebrałem też klucze. Masz. Po co mi one? Żebyś mogła wpaść i ogarnąć mój pokój w wolnej chwili. Skoro to twój pokój, sam go ogarniaj. Ciesz się, że robię ci pranie. Co z twoją koszulą? Spytaj sąsiada. Wiecie… Wpadłem na Prana. Chodzimy na ten sam uniwerek. Wrócił? Więc ten przystojniak na motorze, którego ostatnio widziałam, to on? Ciacho z niego. Coś powiedziała? Nie wiesz co z niego za ziółko? Nie wiem. Na jakim jest wydziale? Na Inżynierii. Napadł dziś na Waia z kolegami. Zranił cię, Pran? Nie gadaj, że skopał ci dupsko. Weź, tato. Nie ma na to jaj. Dobrze. Studenci Architektury to zawadiaki. Za moich czasów tylko kobiety im były w głowach. Nie raz dałem im popalić.
13:57
Takiś z siebie dumny? No, ba. Oko za oko. Ekstra, tato. Dwie mąciwody, ojciec i syn. Są tacy sami. Trzymaj się od niego z daleka. Nie jest wart twojej uwagi. Jeśli będzie cię nagabywał, zgłoś to właściwym organom. Nie wnioskowałabym o przeniesienie cię, gdybym wiedziała, że znów na niego wpadniesz.

DOWNLOAD SUBTITLES: