Солярис. Серия 1 (фантастика, реж. Андрей Тарковский, 1972 г.)

Солярис. Серия 1 (фантастика, реж. Андрей Тарковский, 1972 г.)

SUBTITLE'S INFO:

Language: Polish

Type: Human

Number of phrases: 512

Number of words: 2796

Number of symbols: 22733

DOWNLOAD SUBTITLES:

DOWNLOAD AUDIO AND VIDEO:

SUBTITLES:

Subtitles prepared by human
02:43
SOLARIS Część pierwsza Kris, chodź tutaj! Jesteś w samą porę. Każdego ranka spaceruje przez co najmniej godzinę. Zakazałem mu wracać wcześniej. Miał bardzo dużo pracy. Siedział po nocach. Ech, ta solarystyka. Przypomina mi księgowego, szykującego się do rocznego bilansu. Już wczoraj czekaliśmy na ciebie. Chciał uciec, kiedy mnie zobaczył. Dzień dobry. Dzień dobry. Nie będę ci dziś przeszkadzać. Ale się postarzeliśmy, teraz zdałem sobie z tego sprawę. Niepotrzebnie się tłumaczysz. Wie, że wszystko będzie zależało od jego pierwszego kontaktu ze stacją. Cały czas załoga przekazuje niezrozumiałe, błędne dane. Jeśli potwierdzi, że nie będzie można kontynuować pracy, to mogą zdjąć stację z orbity Solarisa. On to wie. Obiecałeś z nim porozmawiać. Przywiozłem film.
08:03
- Po to właśnie przyjechałem. - Tak, oczywiście. Nie będziesz miał nic przeciwko, żeby mały został tu na kilka dni? Mam dużo pracy i nie mam go z kim zostawić. Anna zaopiekuje się nim. Teraz będzie miała więcej wolnego czasu. O której on leci? Jutro rano już go tu nie będzie. Przyjemnie tu jest. Ten dom podobny jest do domu mojego dziadka, który bardzo mi się podobał. Postanowiliśmy z matką wybudować taki sam. Nie lubię innowacji. Pójdę już. Mam jeszcze dużo do zrobienia. Nie zostaniesz? Wiele razy już to widziałem. <i>21 dni po wylądowaniu</i> <i>naszej ekspedycji,</i> <i>radiobiolog Wiszniakow</i> <i>i fizyk Fechner</i> <i>odbyli poduszkowcem lot badawczy</i> <i>nad oceanem Solarisa.</i> <i>Gdy nie wrócili do godziny 16,</i> <i>ogłosiliśmy stan alarmowy.</i> <i>Pojawiła się gęsta mgła</i> <i>i musieliśmy zaniechać poszukiwań.</i> <i>Do stacji powróciły</i> <i>wszystkie jednostki ratunkowe</i>
11:04
<i>poza helikopterem,</i> <i>który pilotował Berton.</i> <i>Berton wrócił godzinę</i> <i>po zapadnięciu zmroku.</i> <i>Po wydostaniu się</i> <i>z helikoptera, zaczął biec.</i> <i>Był pod wpływem silnego szoku.</i> <i>To bardzo niezwykłe,</i> <i>jak dla kogoś z 11 lat doświadczeń</i> <i>w misjach kosmicznych.</i> <i>Po dwóch dniach wyzdrowiał,</i> <i>ale więcej ani razu nie opuścił</i> <i>statku kosmicznego.</i> <i>I nie podchodził do okna,</i> <i>z którego było widać ocean.</i> <i>Później, będąc w klinice, napisał,</i> <i>że chce złożyć oświadczenie</i> <i>bardzo wielkiej wagi,</i> <i>które jego zdaniem zdecyduje</i> <i>o losie solarystyki.</i> <i>Wspaniale, w takim razie</i> <i>niech sam o wszystkim opowie.</i> <i>Nadszedł czas oddać</i> <i>głos Bertonowi, proszę.</i> <i>Dziękuję.</i> <i>Kiedy na początku</i> <i>opuściłem się na 300 m,</i> <i>bardzo ciężko było utrzymać wysokość,</i> <i>ponieważ zerwał się wiatr.</i> <i>Całą uwagę skupiłem</i> <i>na kierowaniu pojazdem.</i> <i>Przez jakiś czas</i> <i>nie wyglądałem z kabiny.</i>
12:25
<i>- W rezultacie wpadłem w mgłę.</i> <i>- To była zwykła mgła?</i> <i>Oczywiście, że nie.</i> <i>To nie była zwykła mgła.</i> <i>Według mnie była to koloidalna,</i> <i>lepka zawiesina.</i> <i>Obkleiła wszystkie okna.</i> <i>Z powodu oporu,</i> <i>jaki wytworzyła ta mgła,</i> <i>spadły obroty</i> <i>i zacząłem tracić wysokość.</i> <i>Nie widziałem słońca,</i> <i>ale w jego kierunku mgła</i> <i>świeciła czerwonym światłem.</i> <i>Po pół godzinie przedostałem się</i> <i>na otwarty obszar.</i> <i>Był owalny, miał jakieś</i> <i>kilkaset metrów średnicy.</i> <i>W tym momencie zauważyłem</i> <i>zmiany w wyglądzie oceanu.</i> <i>Fale praktycznie zniknęły,</i> <i>a powierzchnia zrobiła się</i> <i>całkiem przeźroczysta.</i> <i>Pod nią znajdował się żółty szlam.</i> <i>Cienkimi pasmami unosił się do góry,</i> <i>a gdy spływał, błyszczał jak szkło.</i> <i>Później zaczął bulgotać,</i> <i>pienić się i zastygać.</i> <i>Przypominał stygnący karmel.</i> <i>Ten szlam...</i>
13:39
<i>zbijał się w duże bryły</i> <i>i stopniowo tworzył różne figury.</i> <i>Zaczęło mnie ściągać w stronę mgły</i> <i>i musiałem walczyć z tą siłą.</i> <i>Kiedy znowu spojrzałem w dół,</i> <i>ujrzałem coś w rodzaju ogrodu.</i> Ogrodu? <i>Proszę o uwagę.</i> <i>Widziałem krzewy, żywopłoty,</i> <i>akacje, dróżki.</i> <i>Wszystko było z tej substancji.</i> <i>A te drzewa i rośliny,</i> <i>które pan widział, miały liście?</i> <i>Krzewy, akacje?</i> <i>Mówiłem, że wszystko było</i> <i>jakby z gipsu, ale naturalnych rozmiarów.</i> <i>Później wszystko zaczęło</i> <i>trzaskać i pękać.</i> <i>Ze szczelin wylewał się żółty szlam.</i> <i>Wszystko zaczęło bulgotać</i> <i>i pojawiło się więcej piany.</i> <i>Sami możecie się przekonać,</i> <i>bo co jakiś czas włączałem kamerę.</i> <i>Więc wszystko, co widziałem,</i> <i>powinno być nagrane na filmie.</i> <i>W takim razie proponuję</i> <i>zakończyć rozmowę</i> <i>i zobaczyć to na własne oczy.</i>
14:55
<i>Proszę pokazać nam swój film.</i> <i>Jesteśmy ciekawi.</i> <i>To wszystko?</i> <i>To cały pana film?</i> <i>Tak, to wszystko.</i> <i>Ale nic z tego nie rozumiemy.</i> <i>Tam są tylko chmury.</i> <i>Dlaczego filmował pan chmury?</i> <i>To na pewno jest mgła,</i> <i>o której wam mówiłem.</i> <i>Jestem zaskoczony.</i> <i>Wpływ na świadomość Bertona</i> <i>mogło mieć silne</i> <i>oddziaływanie oceanu Solarisa,</i> <i>który okazuje się być</i> <i>nie tylko wielkim mózgiem,</i> <i>ale też substancją,</i> <i>która potrafi myśleć.</i> <i>Ta hipoteza jest wątpliwa.</i> <i>Dobrze pan się czuł tego dnia?</i> Ten kawałek jest nieważny. Przewiniemy to. <i>Przez jeden otwór odkryłem</i> <i>pływający przedmiot.</i> <i>Wydawało mi się, że jest to</i> <i>kombinezon Fechnera.</i> <i>Tym bardziej, że kształtem</i> <i>przypominał człowieka.</i> <i>Zawróciłem, żeby nie minąć</i> <i>tego miejsca i go nie zgubić.</i> <i>W tym momencie ten kształt</i> <i>lekko wzniósł się do góry,</i>
17:50
<i>jakby płynął, albo...</i> <i>stał po pas w falach.</i> <i>Ten człowiek był bez kombinezonu</i> <i>i poruszał się.</i> <i>Nie rozumiem. „Człowiek”?</i> <i>Tak, człowiek.</i> <i>Chwileczkę, czyżby widział pan</i> <i>jego twarz?</i> <i>Tak.</i> Jaki człowiek? <i>Kto to był?</i> <i>To było dziecko.</i> <i>Jakie dziecko?</i> <i>Widział je pan wcześniej?</i> <i>Nie, nigdy.</i> <i>W każdym razie, nie pamiętam.</i> <i>Kiedy przybliżyłem się do niego,</i> <i>zauważyłem w nim coś niedobrego.</i> To znaczy? <i>Nie od razu wiedziałem,</i> <i>co to takiego.</i> <i>A potem uświadomiłem sobie,</i> <i>że było nienaturalnie duże.</i> <i>Olbrzym.</i> <i>Trudno to opisać.</i> <i>Ono miało ze cztery metry.</i> <i>Miało...</i> <i>niebieskie oczy i...</i> <i>czarne włosy.</i> <i>Źle się pan czuje?</i> <i>W razie potrzeby przełożymy spotkanie.</i>
19:21
<i>Kontynuujmy.</i> <i>Było nagie.</i> <i>Całkiem nagie.</i> <i>Jak nowonarodzony.</i> <i>Mokre...</i> <i>a raczej śliskie.</i> <i>Jego skóra błyszczała.</i> <i>Unosił się na falach</i> <i>w górę i w dół</i> <i>i mimo to poruszał się,</i> <i>to było obrzydliwe.</i> Wybaczcie, ale przewinę. Niewiele już zostało. <i>Obserwacje Bertona są niczym innym,</i> <i>jak tylko halucynacjami</i> <i>spowodowanymi wpływem</i> <i>atmosfery planety</i> <i>i symptomami zamroczenia,</i> <i>którym sprzyjało pobudzenie</i> <i>połączonych stref kory mózgu głównego.</i> <i>Te obserwacje wcale,</i> <i>bądź prawie wcale,</i> <i>nie odpowiadają rzeczywistości.</i> <i>Na ile duże jest to „prawie”?</i> <i>Przepraszam,</i> <i>ale jeszcze nie skończyłem.</i> <i>Własny pogląd na ten temat</i> <i>ma profesor fizyki Messenger,</i> <i>który uważa, że obserwacje Bertona</i> <i>mogły mieć miejsce w rzeczywistości</i>
20:46
<i>i koniecznie muszą</i> <i>zostać przebadane.</i> <i>To wszystko.</i> <i>Widziałem to na własne oczy.</i> <i>Podtrzymuję tę opinię</i> <i>w tej kwestii.</i> <i>Stoimy na progu</i> <i>wielkiego odkrycia</i> <i>i nie chciałbym, aby na nasze decyzje</i> <i>miał wpływ fakt,</i> <i>że opieramy się na obserwacjach człowieka bez żadnego stopnia naukowego.</i> <i>Choć wielu naukowców mogłoby</i> <i>pozazdrościć temu pilotowi</i> <i>jego hartu ducha</i> <i>i talentu obserwacji.</i> <i>I dlatego wydaje mi się,</i> <i>że z uwagi na ostatnie dane,</i> <i>nie mamy żadnego</i> <i>moralnego prawa przerwać badania.</i> <i>Rozumiem odczucia</i> <i>profesora Messengera,</i> <i>rozumiem go.</i> <i>Ale spójrzmy na to,</i> <i>czego już dokonaliśmy.</i> <i>Solarystyka nie ruszyła się</i> <i>z miejsca.</i> <i>Wszystkie te lata</i> <i>poszły na marne.</i> <i>To, co teraz wiemy o Solarisie,</i> <i>ma odwrotny charakter</i>
22:02
<i>i jest stosem pojedynczych,</i> <i>niespójnych faktów,</i> <i>na których nie da się</i> <i>oprzeć żadnych koncepcji.</i> W takiej samej sytuacji dokładnie teraz się znajdujemy. Solarystyka zamiera. <i>Chodzi o coś więcej</i> <i>niż o samą solarystykę.</i> <i>Chodzi o granice</i> <i>ludzkiego poznania.</i> <i>Nie wydaje się wam, że sztucznie</i> <i>ustawia się takie granice?</i> <i>Więc my wymierzamy cios</i> <i>idei nieograniczonego myślenia.</i> <i>Ograniczając ruch do przodu,</i> <i>umożliwiamy ruch do tyłu.</i> <i>Mimo wszystko jeszcze raz</i> <i>powtórzę pytanie.</i> <i>Dlaczego moje informacje prawie wcale</i> <i>nie odpowiadają rzeczywistości?</i> <i>Widziałem wszystko na własne oczy.</i> <i>Co oznacza „prawie”?</i> <i>„Prawie” oznacza, że jakieś</i> <i>prawdziwe zdarzenie</i> <i>mogło spowodować pana halucynacje.</i> <i>W czasie wietrznej pogody</i> <i>łatwo można pomylić poruszające się</i> <i>krzaki z żywym stworzeniem.</i>
23:10
<i>A co dopiero,</i> <i>jeśli chodzi o obcą planetę?</i> <i>Naprawdę nie ma w tym nic,</i> <i>co mogłoby pana obrazić.</i> <i>Chciałbym się dowiedzieć, jakie następstwa</i> <i>niesie opinia profesora Messengera?</i> <i>Praktycznie żadne.</i> <i>To oznacza, że w tym kierunku</i> <i>badania zostaną zakończone.</i> <i>Zaraz, tak, tak...</i> <i>Chciałbym złożyć oświadczenie.</i> <i>Komisja nie mnie obraziła,</i> <i>ale obraziła całą ekspedycję,</i> <i>dlatego za swój obowiązek</i> <i>uważam wyjawienie...</i> I tak dalej. Teraz to jest nawet w dobrym tonie chichotać przy wspomnieniach raportu Bertona. Dziękuję, Berton. Tak długo się znamy, a nic o panu nie wiedziałam. Był pan bardzo przystojny. Co też pani mówi. Ale w każdym razie dziękuję. Przepraszam. No, Kris, co sądzisz na ten temat? Jeśli nie masz nic przeciwko, to chciałby porozmawiać z twoim synem sam na sam. Nie chciałbym w twych oczach wyjść na kretyna po raz kolejny.
24:35
Zaczekam na pana na dole, przy huśtawce. Niedorzeczny człowiek. Niepotrzebnie tak o nim mówisz. Sam kiepsko się czuje. Wydaje mu się, że przeszkodzi nam się pożegnać. To wrażliwy człowiek. Skoro zdecydował się przyjechać, to uważa, że jest to ważne. Chociaż tak naprawdę ja też nie chciałbym teraz nikogo widzieć. Tak rzadko ze sobą rozmawiamy. Cieszę się, że tak mówisz. Chociaż ostatniego dnia. Ostatni dzień. Jeśli jest specjalne pożegnanie, to potem bywa wszystko odwrotnie. Idzie twoja ciotka. Kris, spotkajmy się po obiedzie, musimy porozmawiać. A dlaczego właśnie dzisiaj zaprosiłeś tego Bertona? A gdzie będą spać goście? Obok ciebie czy w pokoju na górze? Myślę, że na górze. No cóż, pójdę na spotkanie przy huśtawce. - A może... - Za chwilę. Poczekaj z tym swoim pokojem!
26:29
Kris, posłuchaj! Co się stało? - Co tam stoi? - Czego się boisz? Stoi w garażu i patrzy. To koń. Nie trzeba, już widziałem. Chodźmy. Ona jest dobra. Spójrz, jaka jest piękna. Proszę mnie zrozumieć. Uważam, że solarystyka stanęła w miejscu z powodu nieodpowiedzialnego fantazjowania. Mnie interesuje prawda, a pan chce ze mnie zrobić uprzedzonego zwolennika. Nie mam prawa podejmować decyzji kierując się emocjami. Nie jestem poetą. Mam całkowicie konkretny cel. Albo przerwać badania i zdjąć stację z orbity i tym samym zakończyć kryzys solarystyki, albo podjąć specjalne kroki i radioaktywnie napromieniować ocean. - Tylko nie to! - Dlaczego? Przecież pan sam proponował za każdą cenę kontynuować badania. Więc pan chciałby zniszczyć to, czego obecnie nie potrafimy zrozumieć?
28:03
Proszę wybaczyć, nie jestem zwolennikiem poznania prawdy za każdą cenę. Poznanie jest tylko wtedy prawdziwe, kiedy opiera się na moralności. To człowiek pozbawia naukę moralności. Weźmy Hiroszimę. W takim razie niech pan nie pozbawia nauki moralności. Dziwne. Dziwne... Nic w tym dziwnego. Pan sam nie jest przekonany, czy to wszystko, co pan tam widział, nie było halucynacją. Dziękuję panu. Proszę uznać rozmowę za skończoną. - Co się stało? - Wyjeżdżam. Dokąd? Miałeś rację, to księgowy, a nie naukowiec. Jesteśmy przyjaciółmi, ale nie masz prawa tak o nim mówić. To wspaniale, znamy się 20 lat, to musi się kiedyś skończyć. Zostawiasz chłopca? Dlaczego go obraziłeś? Jesteś zbyt szorstki. Takich jak ty strach wysyłać w kosmos. Tam wszystko jest zbyt delikatne, właśnie delikatne! Ziemia już się przystosowała do takich jak ty,
29:31
chociaż wiele ją to kosztuje. Jesteś zazdrosny, że on mnie pochowa a nie ty? <i>Pewne jest, że ocean na Solarisie</i> <i>stanowi swego rodzaju mózg.</i> <i>Potem powstała</i> <i>bardzo śmiała hipoteza,</i> <i>że ocean jest</i> <i>substancją myślącą.</i> <i>Aczkolwiek ta hipoteza</i> <i>nadal nie została potwierdzona</i> <i>lub obalona.</i> To program o Solarisie. <i>Pozostało niewielu</i> <i>ludzi wierzących.</i> <i>Przede wszystkim ci,</i> <i>którzy są związani z tą stacją.</i> <i>Obecnie na tej ogromnej stacji,</i> <i>przeznaczonej na 85 osób,</i> <i>pracują tylko trzy.</i> <i>Astrobiolog Sartorius,</i> <i>cybernetyk Snaut,</i> <i>fizjolog Gibarian,</i> <i>który zajmuje się problemem...</i> <i>Dzwonię z miasta.</i> Berton. Anno, wyjdź na chwilę, musimy porozmawiać. <i>Nie o tym rozmawiałem z Krisem,</i> <i>nie powiedziałem mu najważniejszego.</i> <i>O Messengerze,</i> <i>który wydał własną opinię</i> <i>na tamtym spotkaniu.</i>
31:07
<i>Zainteresował się Fechnerem,</i> <i>który zginął w oceanie Solarisa.</i> <i>Okazało się, że osierocił syna.</i> <i>Zostawił rodzinę.</i> <i>Razem z Messengerem</i> <i>jeździliśmy do wdowy po Fechnerze</i> <i>i na własne oczy widziałem chłopca.</i> Nie mówiłeś mi o tym. <i>Nie było powodu.</i> Dobrze. Mów dalej. <i>To dziecko było takie samo,</i> <i>jak te, które widziałem na Solarisie.</i> <i>Oczywiście nie miał</i> <i>czterech metrów.</i> <i>Nie powinien przed startem</i> <i>wiele o tym myśleć.</i> <i>Ale niech o tym pamięta.</i> To niepotrzebne papiery. To, co trzeba zachować, jest w moim pokoju. Prace studenckie, notatki z wykładów... Jak to wszystko się zachowało? Jeśli coś się stanie, poproszę kogoś, by się tym zajął. Coś wymyślę. Nie szukaj tego filmu. Zabieram go ze sobą. Pamiętasz, ten przy ognisku?
38:16
Oczywiście, bierz. <i>- Kelvin, jesteś gotowy?</i> <i>- Gotowy.</i> <i>O nic się nie martw.</i> <i>Szczęśliwej podróży.</i> <i>Pozdrów naszych.</i> <i>- Kiedy startujemy?</i> <i>- Kris, ty już lecisz!</i> <i>Wszystkiego dobrego.</i> <i>Stacja Solaris! Zróbcie coś!</i> <i>Tracę stabilność!</i> <i>Tu Kelvin, odbiór.</i> Gdzie są wszyscy? Macie gościa! Doktorze Snaut? Snaut? Nazywam się Kelvin, psycholog. Widzę, że nie spodziewaliście się mnie. Otrzymaliście radiogram? Tak. Tak. Oczywiście. Co z panem? Przepraszam. Przepraszam. A gdzie jest Gibarian? Gdzie Sartorius? Sartorius jest u siebie. Gibarian nie żyje. Jak to nie żyje? Samobójstwo. Jak to? Znałem Gibariana, on by nigdy...
47:16
Prawie cały czas miał głęboką depresję. Od tej pory, kiedy zaczęły się te dziwne rzeczy. Może pan odpocznie i weźmie prysznic? Proszę zająć dowolny pokój. Spotkamy się za godzinę. Chciałbym zobaczyć Gibariana... To znaczy Sartoriusa. Później. Wątpię, żeby pana wpuścił, jest w laboratorium. Proszę posłuchać, rozumiem, że zaszło tu coś szczególnego i być może... Doktorze Kelvin... Proszę zrozumieć i przyjść za godzinę. Proszę pana. Niech pan odpocznie. Proszę posłuchać, jesteśmy tutaj tylko my dwaj i Sartorius. Zna nas pan ze zdjęć. Jeśli zobaczy pan coś dziwnego, nie mnie i nie Sartoriusa, to proszę nie tracić głowy. - Co zobaczę? - Nie wiem. W jakimś sensie to zależy od pana.
48:37
Halucynacje? Nie. Po prostu pamiętajcie. - O czym? - Nie jesteśmy na Ziemi. Lepiej niech pan przyjdzie wieczorem lub w nocy. Albo niech pan przyjdzie jutro rano. <i>DR A. GIBARIAN</i> <i>CZŁOWIEK</i> <i>DO KELVINA</i> <i>Witaj, Kris.</i> <i>Mam jeszcze trochę czasu.</i> <i>Powinienem ci o czymś opowiedzieć.</i> <i>I przed czymś cię przestrzec.</i> <i>Teraz jesteś już na stacji</i> <i>i wiesz, co się ze mną stało.</i> <i>Jeśli nie, to Snaut</i> <i>lub Sartorius ci opowiedzą.</i> <i>To, co się ze mną działo,</i> <i>jest nieważne.</i> <i>Kris, nikt tego nie potrafi wyjaśnić.</i> <i>Boję się, że to, co się stało</i> <i>ze mną, to dopiero początek.</i> <i>Oczywiście nie chciałbym, ale to może</i> <i>przydarzyć się tobie i pozostałym.</i>
52:29
<i>Teraz może to</i> <i>się przydarzyć każdemu.</i> <i>Tylko nie myśl,</i> <i>że zwariowałem.</i> <i>Jestem przy zdrowych zmysłach,</i> <i>wierz mi, Kris.</i> <i>Przecież znasz mnie.</i> <i>Jeśli zdążę, opowiem,</i> <i>czemu to wszystko zrobiłem.</i> <i>Mówię ci to tylko po to,</i> <i>że jeśli przytrafi się to tobie,</i> <i>to wiedz, że to nie obłęd.</i> <i>To jest najważniejsze.</i> <i>Co się tyczy dalszych badań,</i> <i>to zgadzam się</i> <i>z propozycją Sartoriusa,</i> <i>by zbombardować plazmę oceanu</i> <i>silnymi promieniami rentgenowskimi.</i> <i>Wiem, że jest to zabronione,</i> <i>ale nie ma innego wyjścia.</i> <i>Będziemy...</i> <i>Będziecie w to zamieszani.</i> <i>Być może wszystko to</i> <i>ruszy z martwego punktu.</i> <i>To jedyna szansa</i> <i>na kontakt z tym czymś.</i> <i>Innego wyjścia nie ma, Kris.</i> <i>Jeśli...</i>
56:52
Doktorze Sartorius, jestem Kelvin. Przyleciałem dwie godziny temu. Proszę zrozumieć, znalazłem się w idiotycznej sytuacji. W skrócie, jeśli pan nie otworzy, to rozwalę drzwi. Dobrze, otworzę, ale proszę nie wchodzić, sam wyjdę. Dobrze. Nazywam się Kelvin. Powinien pan słyszeć o mnie. Ja pracuję, to znaczy pracowałem z Gibarianem. Słucham pana. Dowiedziałem się od Snauta, że Gibarian... Że go nie ma. W takim razie zna pan tę historię. Tak. To straszne. Nie znam szczegółów, ale on umarł. Nie o to chodzi. Umrzeć może każdy z nas. Ale chciał być pochowany na Ziemi. Czyżby kosmos był złą mogiłą dla niego? Ale Gibarian chciał do ziemi, do robaków. Chciałem to zmienić, ale Snaut nalegał. - Słyszał pan kiedyś o Bertonie? - To pilot, który... Tak. Uczestniczył w poszukiwaniach Fechnera. Fechner umarł wspaniałą śmiercią. A Gibarian stchórzył.
58:18
Nie wypada teraz źle o nim mówić. Teraz trzeba myśleć o długu... Wobec kogo? - Wobec prawdy. - Czyli wobec ludzi. Niech pan tam nie szuka prawdy. Pana poza, pana tak zwana odwaga jest nieludzka. Słyszy mnie pan?! Proszę odejść. Łatwo ulega pan wpływom. Musi pan przywyknąć. Życzę zdrowia. Rozmawiałem z Sartoriusem. Według mnie to podły typ. To utalentowany naukowiec. Wie pan, wydaje mi się, że jestem trochę chory. Jest pan całkowicie zdrowy. Po prostu nie słucha pan rad. Snaut, oprócz nas trzech jest ktoś jeszcze na stacji? Widział pan kogoś? Przed czym mnie pan przestrzegał? Kogo pan widział? To była ludzka istota? Jest prawdziwa? Można jej dotknąć? Można ją zranić, tak? Widział ją pan dzisiaj.
01:02:43
A ty? Kim ty jesteś? Cicho! - Skąd ona się wzięła? - Daj mi spokój. Boisz się. Spokojnie. Nie uznam, że zwariowałeś. Mój Boże, zwariowałem?! O niczym nie masz pojęcia. Zwariowałem... To byłoby wybawienie. Posłuchaj, Snaut... <i>To wszystko nie ma sensu.</i> <i>Oni mnie nie zrozumieją.</i> <i>Przecież myślą, że zwariowałem.</i> <i>Widzisz, Kris,</i> <i>że to wszystko jest dziwne?</i> <i>Powinienem to zrobić,</i> <i>gdyż boję się, że tu wejdą.</i> <i>Snaut i Sartorius.</i> <i>Sami nie wiedzą, co robią.</i> <i>Boję się, Kris.</i> <i>Nie mogę...</i> <i>Nikt nie zdoła tego zrozumieć.</i> <i>Otwórz! Słyszysz, Gibarian?</i> <i>Otwórz!</i> <i>Przestań się wygłupiać!</i> <i>To przecież my, Snaut i Sartorius.</i> <i>Chcemy ci pomóc!</i> <i>Oni chcą mi pomóc?!</i> <i>Zaraz! Nie pukajcie!</i> <i>Sam się osądzę.</i>
01:05:49
<i>Widziałeś ją.</i> <i>Kris, wiedz,</i> <i>że to nie jest obłęd.</i> <i>To ma coś wspólnego z sumieniem.</i> <i>Miałem nadzieję,</i> <i>że przylecisz na czas, Kris.</i> Skąd ty... Jak dobrze. Przecież to... Skąd wiedziałaś, gdzie jestem? Jak to skąd? Nie, Kris, to łaskocze. - Gdzie są moje buty? - Buty? Tam ich nie ma. Kto to jest? Kris... To ja? Wiesz... Mam wrażenie, jakbym o czymś zapomniała. Nie mogę zrozumieć... Kochasz mnie? Co za głupoty mówisz, Hari? Jakbyś nie wiedziała. Wyjdę na chwilę. Poczekaj na mnie, dobrze? - Idę z tobą. - Nie, Hari, niedługo wrócę.
01:13:34
Nie. O co chodzi? Dlaczego? Nie wiem. Nie mogę. Czego nie możesz? Wydaje mi się, że powinnam widzieć cię przez cały czas. Nie bądź dzieckiem. Hari, muszę pracować. Zachowuję się jak idiotka. A ty też... biegasz, jesteś nerwowy jak Snaut. - Jak kto? - Jak Snaut. Snaut? Słuchaj, a skąd go... Pora na mnie. Jeśli chcesz, pójdziemy razem. Nie dasz rady założyć kombinezonu na sukienkę. Rozbierz się. Kris, pomóż mi, nie mogę rozwiązać. Czemu tak patrzysz?

DOWNLOAD SUBTITLES: